Nowoczesna okrakiem na barykadzie

jest 1 komentarz

Posłanki Nowoczesnej przygotowały i właśnie pochwaliły się skierowanymi do konsultacji „wewnątrzpartyjnych i z organizacjami kobiecymi” założeniami projektu ustawy o świadomej prokreacji (świadome rozmnażanie? – słabe). Nie wiem jakie „organizacje kobiece” mają na myśli autorki tej, nazwijmy to – pomyłki – ale jeśli o mnie chodzi do powiedzenia mam jedno. Tak jak nie da się mieć ciastka i je zjeść oraz jak nie da się być trochę w ciąży, tak nie da rady być progresywną liberałką i jednocześnie pełną hipokryzji obrończynią patriarchatu.

Czego nie rozumieją posłanki Nowoczesnej?

1. Kobiety są wolne i zdolne do podejmowania każdej decyzji, więc nie ma żadnego powodu zmuszania ich do poddania się decyzji kogokolwiek innego. Zwłaszcza w kwestii czy chcą kontynuować ciążę. A projekt zakłada możliwość przerwania niechcianej ciąży po uzyskaniu „zaświadczenia od psychologa”, który jak przewiduje projekt „być może będzie jedyną osobą, która odwiedzie kobietę od tej decyzji”.

2. Aborcja nie jest „złem”, przed którym należy z całej siły bronić nieświadome zła, pewnie naiwne i skłonne do podejmowania pochopnych decyzji kobiety. Jest procedurą medyczną znaną od stuleci i niezbędną kobietom dla zachowania poczucia bezpieczeństwa i autonomii, a czasem ratującą życie kobiet, a więc powinna być legalna, bezpieczna i dostępna.

3. Warunek „konsultacji z psychologiem”, a przede wszystkim uznanie – tak jak obecnie – że aborcja jest nielegalna – po pierwsze urąga godności kobiet i podobnie jak obecne prawo, powodował będzie poczucie wstydu i winy – zrobiłam coś nielegalnego, a więc złego. Po drugie – już widzę ten napór „zatroskanych o kobiety i psychologów”. Oczywiście zaczną od żądania klauzuli sumienia dla psychologów, którzy nie mogą wydawać „takich zaświadczeń”. Podziemie aborcyjne powiększy się o grono kolejnych specjalistów, a w gazetach pojawią się ogłoszenia: aaaby zaświadczenie od psychologa…

4. Przewidywana w projekcie „szeroka opieka psychologiczna po przerwaniu ciąży” zdradza myślenie autorek, które tak naprawdę uważają, że aborcja jest krzywdą, którą same sobie wyrządzają kobiety i traumą z której trzeba je leczyć. A to jest jedno z kłamstw hipokrytów nienawidzących kobiet. Jak wynika z prowadzonych na świecie badań większość kobiet po aborcji nie wymaga pomocy psychologicznej. Poczucie żalu pojawia się rzadko. Najczęstszą reakcją emocjonalną po aborcji jest poczucie ulgi. Zdarza się, że przez pewien okres kobiety czują się winne, smutne lub odczuwają stratę. Większość z nich jest jednak w stanie pokonać negatywne uczucia, jakich doświadczają. Zwłaszcza gdy wiedzą, że wybrały rozwiązanie, dla nich optymalne. Do wyboru, którego nikt ich nie zmuszał. Rozwiązanie ani złe, ani dobre. Po prostu optymalne w sytuacji w jakiej się znalazły. Podobnie jak ponad czterdzieści milionów kobiet na świecie, które co roku przerywają ciążę.

5. Jeśli aborcja będzie legalna i kobiety nie będą bały się zgłosić się na zabieg do lekarza, będzie bezpieczna i w większości przypadków nie przyczyni się do powstania problemów z zajściem w ciąże, kiedy kobieta poczuje się na to gotowa. A lęk przed niemożnością posiadania dzieci, kiedy przerwało się ciążę jest jedną z głównych przyczyn niepokoju kobiet, które decydują się na zabieg aborcji. Tak jak lęk przed samotnością i społecznym ostracyzmem. W krajach takich jak Polska, gdzie aborcja jest tematem tabu i wiąże się z napiętnowaniem społecznym, kobiety częściej odczuwają winę i wstyd. Projekt pozostawiający aborcję jako „nielegalną” niczego nie zmieni, wręcz umocni w kobietach poczucie winy.

W czasie gdy wiele i wielu z nas z całym przekonaniem podjęło kolejny raz walkę o wolność wyboru i respektowanie wszystkich praw kobiet, autorki założeń przedstawiły projekt, który niczego nie zmienia na lepsze. Chyba, że projekt ma pomóc im samym – Grzegorz Schetyna i jemu podobni nie nazwą ich „radykałkami” podważającymi „uświęcony kompromis”, a potencjalne wyborczynie otrzymają komunikat, że Nowoczesna „broni praw kobiet”. Okrakiem na barykadzie. Czy naprawdę warto?

I jeszcze – moment, który autorki projektu wybrały na zaprezentowanie swojego projektu nie wydaje się być najszczęśliwszy. Dzień po złożeniu przez Komitet Ratujmy Kobiety podpisów zebranych pod projektem ustawy O prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie. Chyba nikt nie uzna tego za przypadkową zbieżność dat.

Dlatego założenia projektu przedstawione przez posłanki Nowoczesnej uznaję za mało udaną próbę „przykrycia” obywatelskiego projektu przedstawionego przez Komitet Ratujmy Kobiety. Próbę dość żałosną, niestety.

Katarzyna Kądziela

  • Malgorzata Stoga-Glowik

    W Niemczech w ramach paragrafu 218 tez sie ciaga kobiety do psychologa i duchownych na rozmowy. Kosciol katolicki wycofal sie przed kilku laty z takiego poradnictwa, tlumaczac, ze nie chce steplowac zgody na zbrodnie. Calosc jest dosc upokarzajaca dla kobiet z niechciana ciaza, ale to jedyna mozliwosc, zeby za aborcje zaplacila kasa chorych. Do tego dochodzi problem w landach katolicki, bo znalezienie duchownego protestanckiego jest duzo trudniejsze, na szczescie psychologow nie brakuje. Sieganie przez Nowoczesna do wzorow z zagranicy jest robieniem „oczka” do konserwatywnych wyborcow, bo w polskich warunkach nie wyobrazam siobie, by taka ustaw w ogle bylaby przestrzegana. Traktowanoby ja jako kolejna mozliwosc szykanowania kobiet z niechciana ciaza. W Polsce juz wizyta u ginekologa nie okraszona „dowcipami” to prawdziwy sukces i adresy taktownych normalnych i taktownych lekarzy sa na wage zlota. Nie wiem skad taki brak szacunku do kobiet, a ciezarnych w szczegolnosci. Pewnie klania sie zaklamane podejscie do seksu i pokutujaca wizja pramatki Ewy. W ciazy to znaczy grzeszyla,czyli tylko futeral na nienarodzone zycie. Jakby ktos pytal to mam troje dzieci.