Mój feminizm – Barbara Wierzbicka

jest Brak komentarzy
Przedstawiamy tekst wyróżniony w konkursie „Mój feminizm wczoraj, dzisiaj, jutro”.

prolog

Za górami, za lasami, za siedmioma dolinami, a także o wiele bliżej, bo w milionach serc – około 1840 roku – narodziła się długo wyczekiwana, bynajmniej nie królewna, lecz Przepiękna Idea Wyzwolenia Kobiet.

Przybrała dumne imię Feminizm i z tym imieniem na ustach… brnie do dzisiaj.

Od początku traktowana wrogo; wykpiwana, ośmieszana, wściekle zwalczana – z czasem obrosła twardą, hardą skorupą i wciąż nie chce się poddać.

Mimo niezaprzeczalnie przełomowych zdobyczy walczącego feminizmu, zagrożenia są wciąż aktualne, a nawet, o zgrozo! – przybierają na sile. Niechlubnym przykładem dewastacji Praw Kobiet jest dzisiejsza Polska pod rządami PIS.

 

część pierwsza – historia feminizmu w telegraficznym skrócie

Feminizm zrodził się z krzywdy kobiet na tle nierówności społecznej płci. Jeszcze nasze babki i prababki nie miały praw wyborczych, dostępu do szkolnictwa wyższego, nie mogły marzyć o karierze zawodowej, ba, nawet o własnej portmonetce. Lista ograniczeń jakie pętały ówczesne kobiety była długa niczym ogon komety; kobieta funkcjonowała w społeczeństwie jako ktoś drugiej kategorii. Podrzędnej. Pewnie stąd powiedzenie „kobieta murzynem świata”.

Walka pierwszych Feministek i Sufrażystek (sufrażystki skupiały się głównie na prawach wyborczych) była niewyobrażalnie trudna. Zdeterminowane kobiety prowadziły strajki głodowe, znosiły prześladowania i upokorzenia. Demonstracje kończyły się aresztowaniami i więzieniem.

Dopiero po niemal 100 latach heroiczny wysiłek pierwszych Feministek i Sufrażystek został ukoronowany prawem wyborczym dla kobiet, choć nie bez oporów:

W 1893 roku, jako pierwsza przyznała kobietom to prawo Nowa Zelandia.

Wielka Brytania uznała prawa wyborcze kobiet (powyżej 30 roku życia) w 1918; w tym samym roku kraje skandynawskie i Polska. Stany Zjednoczone ugięły się w 1920., a Francja w.. 1944.

 

część druga – współczesność

Dzisiaj, nawet kobiety poddane patriarchatowi, zawdzięczają Feministkom całkiem sporo. Często nie zdają sobie z tego sprawy, lub wolą udawać, że o tym nie wiedzą.

A jednak, w drugiej dekadzie XXI wieku jesteśmy dopiero w przedsionku wyzwolenia. Dla zbyt wielu kobiet realizowanie pełni życia jest wciąż poza zasięgiem. Potykamy się o zakorzenione stereotypy: niższa siatka płac, kobiecie „nie wypada” i ciągłe zakusy na naszą intymną sferę życia oraz nasze bezpieczeństwo. W Polsce marginalizuje się problemy przemocy domowej. Podnoszą się głosy o wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji, choć obowiązujące prawo jest drastycznie restrykcyjne i w trybie pilnym powinno być zniesione. Próbuje się ograniczać dostęp do antykoncepcji oraz zapłodnienia in vitro.

Szalenie groźna tzw. „klauzula sumienia”rozprzestrzenia się, zamiast być ustawowo rugowana.

W zachowawczych kręgach męskiego szowinizmu – pod skrzydłami ultra ortodoksyjnej frakcji KK (potocznie – kościół toruński) narasta chęć ponownego zepchnięcia kobiety do roli przedmiotu.

Najsmutniejszy jest fakt, że kobiety partii rządzącej (PIS) z panią premier na czele, biorą w tym procederze czynny udział. Rodzą się retoryczne pytania: Czy są skończonymi karierowiczkami? Czy reprezentują jakąś trzecią płeć? Nie jest bowiem możliwe, by nie znały realiów życia kobiet i obowiązujących w cywilizowanym świecie standardów.

 

część trzecia – „na wesoło”

Co to jest związek partnerski? To są słowa. Puste słowa. Jeśli partnerstwo w związku się pojawia dla kobiety oznacza pracę od podstaw. Trzeba ukochanego przysposobić i wdrożyć. Rozpoczyna się feminizm chałupniczy. Wszystkie sztuczki dozwolone: szantażyki, migrenki, awanturki. Na słodko, na ostro, na wyczucie.

Jakże my potem potrafimy się cieszyć: poszedł na wywiadówkę i nie pomylił klasy, obrał arbuza i nie odciął sobie palca.

Jakże pielęgnujemy wspomnienia tego partnerstwa; przykład z życia, wcale nie żart: kiedy miałam złamaną nogę, mój nosił mnie na rękach – do kuchni, żebym mogła gotować jego ulubione obiadki.

Mężczyźni wciąż żyją w przeświadczeniu, że należy im się full serwis: dobra żona / partnerka = powiernica, terapeutka, opiekunka, wspaniała matka dzieciom, seksbomba w łóżku, wybaczająca siostra itd. (W tym miejscu należy przeprosić wszystkich mężczyzn, którzy tacy nie są i poprosić, aby się wreszcie ujawnili.)

Kobiety stawiają sobie za punkt honoru sprostać tej paranoi. A kiedy wszystko się wali, bo musi, cierpią katusze z powodu… poczucia winy.

epilog

Ruchy feministyczne to nie jest historia baby z wąsami. Feminizm nigdy nie występował i nie występuje przeciw mężczyznom. Chociaż zbudowany na krzywdzie i zniewoleniu głosi wyłącznie pokojowe postulaty elementarnej sprawiedliwości społecznej.

Wszelkie inicjatywy Feministek warto i należy śledzić, wspierać, a przynajmniej nie przeszkadzać.

Rzecz idzie o godną przyszłość – naszą, naszych córek, naszych wnuczek.

Czy może być coś ważniejszego?

Barbara Wierzbicka