Czego bronimy?

jest Brak komentarzy

[Czas czytania: 1 min. 12 sek.]

 

Najprostsza odpowiedź – teraz bronimy niezależności sądów. Ale przecież każda z nas i każdy gdzieś tam w sobie czuje, że to nie wszystko. Wyszliśmy, wyszłyśmy na ulice miast i wsi w obronie sądów, choć wiele z nas i wielu ciągle nie może się doczekać sprawiedliwości, której sądy są symbolem.

Wiele z nas i wielu czuje, że tak jakoś jest, że w III RP pomiędzy „sądem” a „sprawiedliwością” rozciąga się całe morze zawiedzionych nadziei, straconych złudzeń, bólu i gniewu niesprawiedliwie potraktowanych. A jednak atak władzy na sądy wywołał nasz obywatelski sprzeciw, nawet bunt. Polki i Polacy wznieśli się ponad niesprawiedliwością dotykającą zbyt często w całym majestacie sądowych orzeczeń kobiet, ofiar przemocy w rodzinie, kobiet zgwałconych, wyrzuconych na bruk lokatorów „odzyskanych” kamienic, nas wszystkich, których wyrok Trybunału Konstytucyjnego pozwalający na nieograniczoną klauzulę bezsumienia pozbawił prawa do pomocy lekarskiej, nas… wielu, wielu, wielu.

Więc pamiętając o tym, że w Polsce wciąż zbyt wiele i wielu czeka na sprawiedliwość i że naszym wspólnym celem musi być Polska tę sprawiedliwość przywracająca, bronimy niezawisłości sądów i trybunałów, bo ich zawłaszczenie przez władzę – każdą władzę – oznacza koniec nadziei na sprawiedliwość.

W kraju gdzie prokurator mianuje sędziego i może go w każdej chwili odwołać ze stanowiska, każda i każdy jest podejrzany i będzie skazany, a Temida staje się ślepa i głucha. Nie widzi i nie słyszy prawdy, nie rozumie sprawiedliwości, nie widzi deptanej ludzkiej godności. Nie chcemy żyć w takim kraju. Dlatego bronimy niezależności sądów. Bronimy naszej wolności i godności!