Czary protest a 500+

jest Brak komentarzy

Kobieta wysłała list do gazeta.pl. W liście napisała, że ma gdzieś „czarny protest”, bo odkąd dostała 500+ łatwiej jej się żyje z trójką dzieci. Do niedawna mieszkała z nimi w schronisku, a teraz to nawet wystarcza jej pieniędzy na terapię dla córki.

Oczywiście list swoje zrobił. Hejt na „te feministki”, które nie pojmują jak ważne jest to, że dobrzy panowie pochyliwszy się nad niedolą biednych kobiet dali im po 500+ wzmógł się. A niektóre feministki znowu zaczęły się tłumaczyć. A ja pytam – a co ma jedno do drugiego? Czy „czarny protest” chce cokolwiek tej pani, albo komukolwiek innemu, odebrać? Zamach na 500+ zrobić? A to schronisko, w którym ta pani kiedyś mieszkała, to prawdopodobnie jakaś organizacja kobieca prowadziła. Skromnie w nim, siermiężnie, ale psycholożki, pedagożki, prawniczki pomagały jak umiały i ile miały możliwości. I nie chodzi o to, żeby czuć wdzięczność wobec innych kobiet, bo nie dla wdzięczności kobiece organizacje pomagają kobietom. Pomagają, bo wierzą, że tak trzeba. Że jeśli ktoś nie ma dokąd iść, to trzeba stworzyć miejsce schronienia. Pomagają, bo wierzą w to, że „solidarność jest kobietą” i że oprócz ich własnej, są jeszcze inne rodziny. Obok mnie z moimi potrzebami są jeszcze inne kobiety i ich pragnienia, potrzeby, aspiracje.

Chodzi o to, by spróbować zrozumieć, że kobiety mają różne potrzeby, ale powinny mieć wszystkie prawa.

Także prawo do decydowania sobie. Prawo do przerwania ciąży, której nie chcą kontynuować też. I 500+ nie ma nic do tego.

Rząd podobno przymierza się do podniesienia progu dochodowego, powyżej którego nie przysługuje pomoc z funduszu alimentacyjnego, bo właśnie „zauważył”, że płaca minimalna wzrosła, a progi nie. Przypominam, obecne kryterium dochodowe wynosi 725 zł miesięcznie w przeliczeniu na osobę.  Do dochodu zaliczane są przychody, które są opodatkowane na podstawie przepisów o PIT, dochód deklarowany w oświadczeniu przez osoby rozliczające się na podstawie przepisów o zryczałtowanym podatku dochodowym oraz inne dochody niepodlegające opodatkowaniu. I co się stanie? Znowu jakieś kobiety – bo to kobiety na ogół zostają same z dziećmi bez możliwości wyegzekwowania alimentów – poniosą „koszty reformy”. Czarny protest znowu będzie protestował. Bo my jesteśmy czarnym protestem. My kobiety.

A jeśli ktoś nie chce iść z nami – jej/jego wybór. Powiem więcej – zawsze może zmienić zdanie i dołączyć.

Katarzyna Kądziela